Część 1
Szyszki były dla jego mamy.

8-letni Tommy Peterson przemierzał gęsty las Michigan z pełnym skupieniem, a jego trampki chrupały na dywanie igliwia.
Jego mama, Sarah, pracowała nad projektem rękodzielniczym, a on był jej oficjalnym zbieraczem szyszek.
Powietrze było ciężkie od zapachu wilgotnej ziemi i sosny. Było cicho.
Zbyt cicho.
Wtedy przez ciszę przeszył dźwięk. Niski, słaby jęk, jakby zwierzę uwięzione w pułapce.
Tommy zamarł. Każdy horrorowy banał, którego rodzice zabronili mu oglądać, przemknął przez jego głowę. Uciekaj.
Ale dźwięk powtórzył się, tym razem słabszy, przeszyty bólem, który wydawał się ludzki.
Czując się coraz odważniej, zagłębił się w las, odsuwając nisko zwisające gałęzie, aż wszedł na małą polanę. Złapał oddech.
Mężczyzna był przykuty do starożytnego dębu.
Był olbrzymem, zbudowanym z mięśni i gniewu, ale był złamany.
Krew zaschła mu na twarzy po brutalnym pobiciu. Był związany ciężkimi, zardzewiałymi łańcuchami, a głowa zwisała nisko.
A na plecach jego skórzanej kamizelki znajdowała się naszywka, która sprawiała, że dorośli mężczyźni przechodzili na drugą stronę ulicy ze strachu: Hells Angels.
Każde inne dziecko krzyknęłoby i uciekło.
Każdy inny dorosły powoli się wycofałby, udając, że nic nie widzi, desperacko unikając nieuchronnych kłopotów.
Ale Tommy Peterson nie był jak większość ludzi.
Widząc krew. Widząc łańcuchy. Ale przede wszystkim widział wysiłek oddechu mężczyzny, drgające powieki walczące o otwarcie oczu.
Widział kogoś, kto umierał.
Tommy powoli odpiął metalowy manierkę od paska spodni.
Krok po kroku zbliżył się, jego małe nogi drżały, ale cel był pewny.
„Hej, proszę pana” – szepnął Tommy.
Głowa mężczyzny podniosła się gwałtownie, lub próbowała. Jego oczy, spuchnięte i posiniaczone, próbowały skupić wzrok na małym chłopcu stojącym przed nim.
Wzdrygnął się, spodziewając się kopnięcia, kolejnego ciosu.
„Wyglądasz na rannego” – powiedział Tommy, jego głos był mały, ale pewny. Odkręcił korek. „Chcesz trochę wody?”
Mężczyzna patrzył, nie dowierzając. To dziecko, ledwie metr wysokości, oferowało pomoc. Skinął słabo głową.
Tommy ostrożnie przechylił manierkę w stronę popękanych warg mężczyzny.
Większość wody spłynęła po jego podbródku na zakrwawioną kamizelkę, ale udało mu się napić kilka desperackich łyków.
„Pomoc nadchodzi” – obiecał Tommy, choć nie miał pojęcia jak. „Pójdę po kogoś. Obiecuję.”
Odwrócił się, by znaleźć dorosłego, kogokolwiek.
„Chłopcze” – zachrypiał głos mężczyzny, dźwięk jak papier ścierny zmieszany z żwirem.
Tommy zatrzymał się i spojrzał wstecz.
Oczy mężczyzny miały dzielną, rozpaczliwą intensywność. „Nie… nie zostawiaj mnie.”
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.