Podeszłam do okna. Na zewnątrz padał lekki deszcz.
Nie czułam już gniewu ani smutku. Tylko czysty, głęboki spokój.
Bo czasem wolność nie przychodzi z krzykiem,
lecz z cichym kliknięciem…
— dźwiękiem zamka, który wreszcie się otwiera.
Podeszłam do okna. Na zewnątrz padał lekki deszcz.
Nie czułam już gniewu ani smutku. Tylko czysty, głęboki spokój.
Bo czasem wolność nie przychodzi z krzykiem,
lecz z cichym kliknięciem…
— dźwiękiem zamka, który wreszcie się otwiera.
I wtedy rozległo się głośne walenie w drzwi.
— Policja! Otwierać! — zawołał ktoś z korytarza.
Adrien zastygł.
Camille zrozumiała wszystko — nagrała rozmowę.
Policjanci weszli i, widząc moje obrażenia, bez słowa go obezwładnili. Claudine płakała, ale w jej oczach nie było łez — tylko pusta gra.
— Koniec, Adrien, — powiedziałam cicho, gdy zakładali mu kajdanki. — Teraz naprawdę jesteś wolny. Ode mnie i od siebie.
Tego wieczoru po raz pierwszy od miesięcy zasnęłam sama. W spokoju.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.