Anna wyszła ze szpitala powoli, ostrożnie stawiając kroki. Śnieg nadal padał, ale zamieć ustała. Zatrzymała się na chwilę przy samochodzie, opierając dłoń na brzuchu. Dziecko poruszyło się lekko, jakby chciało ją uspokoić. Anna uśmiechnęła się blado. Wiedziała, że zrobiła wszystko, co mogła.
Dni mijały jeden po drugim. Anna dalej jeździła taksówką, choć coraz szybciej się męczyła. Pasażerowie byli różni — jedni milczący, inni gadatliwi — ale myślami często wracała do tamtej nocy. Zastanawiała się, czy mężczyzna z pobocza przeżył, czy ktoś się nim zajął, czy los dał mu drugą szansę. Za każdym razem dochodziła do tego samego wniosku: reszta nie zależy już od niej.
Pewnego wieczoru, niemal dokładnie miesiąc po zdarzeniu, Anna wróciła wcześniej do domu. Zrobiła sobie herbatę i usiadła ciężko na kanapie. Nagle usłyszała niski, cichy dźwięk silnika. Wyjrzała przez okno i aż wstrzymała oddech.
Przed blokiem stał elegancki, czarny samochód. Zupełnie niepasujący do szarego parkingu i starych aut sąsiadów. Drzwi się otworzyły i wysiadł z niego mężczyzna w płaszczu, a za nim drugi, młodszy. Rozejrzeli się i ruszyli w stronę klatki.
Po chwili rozległ się dzwonek do drzwi.
Anna otworzyła niepewnie.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.