Reklama

Biedna dziewczyna, spóźniona do szkoły, znajduje nieprzytomne dziecko

Reklama
Reklama

Biedna dziewczyna, spóźniając się do szkoły, znajduje

Mendoza rozłożył zdjęcia i dowody. „Klinika nie tylko dopuściła się zaniedbań: była zamieszana w oszustwa medyczne. Sfałszowane wyniki, niepotrzebne procedury, wszystko dla pieniędzy”. „Dlaczego zatrudnili ją jako nianię?” – zapytała Patricia, choć znała już odpowiedź. „Bo wiedziała, że ​​prowadzę śledztwo” – odparł lekarz. „Chciała nas chronić, być blisko. W liście wyjaśnia, że ​​odkryła plan zdyskredytowania mnie. Nie spodziewałem się, że zareagują tak szybko i brutalnie”.

Elena, dotąd milcząca, wzięła list drżącymi rękami. „Zostawiła pendrive’a” – dodała Mendoza. „Ale napisała, że ​​ukryła go »gdzie sekrety śpią, nie zaznając prawdziwego odpoczynku«”. Patricię przeszedł dreszcz. „Pokój Benjamina” – wyszeptała. „Niemowlęta śpią… ale nigdy tak naprawdę nie zaznają odpoczynku”. Oczy Eleny rozbłysły. „Oczywiście pozytywka. Teresa ciągle ją nakręcała. Powiedziała, że ​​nigdy nie widziała tak wielkiej pozytywki”. „Bo nie tylko o to chodziło” – podsumowała Patricia.

Głośny huk rozległ się w korytarzu. Do środka wpadła pielęgniarka. „Panie doktorze, pański dom się pali!”. Przez następne kilka minut panował chaos, słychać było wycie syren i biegających ludzi. Zanim dotarli na miejsce, strażacy już walczyli z płomieniami. „Pożar koncentruje się w sypialni” – wyjąkała blada Elena. „Pokój Benjamina”. Patricia zauważyła mężczyznę w cywilu, obserwującego scenę z niepokojącym zainteresowaniem. Kiedy ich oczy się spotkały, odwrócił się i uciekł. „Oficer Mendoza!” – zawołała Patricia, wskazując na niego. Funkcjonariusz podbiegł, wzywając posiłki przez radio. W tym zamieszaniu Patricia przypomniała sobie coś, co zauważyła dzień wcześniej w pokoju: karuzelę nad łóżeczkiem. Kiedy strażacy w końcu pozwolili im wejść, karuzela wciąż tam była, przechylona, ​​nienaruszona dzięki metalowej obudowie. Dr Acosta ostrożnie odkręcił podstawę. Wewnątrz, idealnie ukryty, znajdował się pendrive. „Teresa pomyślała o wszystkim” – mruknął, trzymając niewielki przedmiot niczym skarb.

Mendoza wrócił; jego koledzy przechwycili zbiega. Zabezpieczył wspomnienie. „Pożar ewidentnie był podpaleniem, wymierzonym w pokój i wszelkie dowody” – zauważyła Patricia. „Nie liczyli na pomysłowość Teresy” – powiedziała Elena, kładąc dłoń na ramieniu Patricii. „Ani na odwagę studenta gotowego wybić okno”. „Aresztowany mężczyzna pracuje dla kliniki” – oznajmił Mendoza. „Już zaczął mówić. Dzięki temu wspomnieniu i jego zeznaniom możemy rozbić całą siatkę”. Dr Acosta zwrócił się do Patricii. „Jest coś jeszcze. Teresa zostawiła instrukcje… dotyczące ciebie”.

Serce Patricii zabiło mocniej. „O mnie? Ale on mnie nawet nie znał”. „Nie osobiście” – odpowiedział lekarz – „ale wiedziałem, że pojawi się ktoś taki jak ty; ktoś, kto postąpi właściwie, bez względu na cenę”. W zadymionym, ale znośnym pokoju otworzyli drugą kopertę. „Jeśli to czytasz, to znaczy, że moje podejrzenia były uzasadnione i już mnie tu nie ma” – napisała Teresa.

„To również oznacza, że ​​ktoś – odważna dusza – uratował Benjamina z pułapki. Proszę tę osobę o ostatnią przysługę. Zaniedbanie to tylko widoczna część. Eksperymentują z niezatwierdzonymi metodami leczenia na bezbronnych pacjentach: biednych rodzinach, osobach bez środków do życia. Dowody są w naszej pamięci, ale także gdzie indziej”.

„Na cmentarzu komunalnym” – kontynuował list. „Grób 342, sektor D. Pod nagrobkiem Marii Gonzalez, zapieczętowana paczka. Moje ubezpieczenie na życie… a raczej ubezpieczenie na wypadek śmierci”. „Chcesz, żebym poszła?” – wyszeptała Patricia. „Oficjalnie nie możemy wysłać policji” – wyjaśniła Mendoza. „Firma ochroniarska nas obserwuje. Natychmiast byśmy zostali zauważeni”. „Ale studentka idzie złożyć jej hołd…” – dokończyła Patricia. „Nie masz takiego obowiązku” – wtrąciła Elena. „Już wystarczająco dużo ryzykowałaś”. Patricia pomyślała o Benjaminie, o wszystkich rodzinach, być może ofiarach, nieświadomie. „Zrobię to” – powiedziała. „Ale będę potrzebowała pomocy”.

Plan szybko się urzeczywistnił. Następnego dnia, po szkole, Patricia miała pójść na cmentarz z bukietem. Mendoza miała zostać w pobliżu, w cywilnym ubraniu. Elena pożyczyła jej prostą czarną sukienkę. Tej nocy Patricia prawie nie spała. Matka próbowała ją od tego odwieść, ale w końcu zrozumiała. „Twój ojciec byłby dumny” – powiedziała Ana, całując ją. „Zawsze powtarzał, że prawdziwa odwaga to robienie tego, co słuszne, nawet gdy się boisz”. Następny dzień ciągnął się w nieskończoność. Kiedy zadzwonił dzwonek, Patricia się przebrała. Sukienka Eleny była trochę za duża, ale wystarczyła. W lustrze ledwo rozpoznała młodą kobietę przed sobą. Rozległy, starożytny cmentarz miejski rzucał cienie pod wiekowymi drzewami. Z wejścia Patricia widziała ubranych na czarno funkcjonariuszy patrolujących alejki. Podążała wyuczoną trasą do sektora D, zatrzymując się co jakiś czas, by odczytać nazwiska, udając pogrążonego w żałobie gościa.

Strażnik zauważył ją i podszedł. „Potrzebuje pani pomocy, panienko?” Serce Patricii na chwilę zamarło, ale zachowała spokój. „Nie, dziękuję” – odpowiedziała lekko drżącym głosem. „Tęsknię za babcią”. Strażnik skinął głową, nie ruszając się. Wtedy z wejścia dobiegł głos: „Proszę pana, potrzebujemy pomocy!”. Zawahał się, a potem pospiesznie odszedł: roztargnienie Mendozy. Patricia schyliła się i zobaczyła opisany schowek. Zapieczętowany pakunek wielkości książki. Wsunęła go do torby, otarła łzy, których nie czuła, i odeszła miarowym krokiem. Dopiero gdy skręciła za róg, zaczęła biec. W kawiarni kilka przecznic dalej Elena i lekarz czekali na nią. „Masz to?” wyszeptała Elena. Patricia skinęła głową, wyjmując paczkę. W środku: notes, pendrive, zdjęcia i list pożegnalny. „Prawdziwym mózgiem nie jest klinika” – przeczytał dr Acosta, blady. „To ktoś znany i szanowany, który od lat tuszuje te zbrodnie: dr Carlos Montiel, dyrektor szpitala miejskiego”. Elena stłumiła szloch. Lekarz zbladł. „Carlos… mój mentor” – wyszeptał. Zdjęcia przedstawiały Montiela z dyrektorami farmaceutycznymi, niszczącego dokumenty nocą, potajemnie przenoszącego pacjentów.

„Dlatego chcieli cię zdyskredytować” – mruknęła Patricia. „Twoje zeznania by wszystko ujawniły”. „I dlatego wzięli na celownik Benjamina” – dodała Elena.

Zadzwonił telefon lekarza. Nazwisko na ekranie zaparło im dech w piersiach. „Dr Carlos Montiel” – wyszeptał Mendoza, włączając nagrywanie i głośnik. „Danielu, mój synu” – zanucił głos Montiela. „Co za strach przed tym małym chłopcem… Jakie szczęście, że ta młoda kobieta tam była. A tak przy okazji, jakieś wieści o Teresie? Dziwne zniknięcie, prawda? Zjedzmy dziś kolację, jak poprzednio. O ósmej. Przyjdź sam”. Pułapka… ale i okazja. „Z przyjemnością, Carlosie” – odparł lekarz. „Do naszej stałej restauracji”. „Idealnie”. „To zbyt niebezpieczne” – zaprotestowała Elena. „Nie możesz iść”. „Musi iść” – oznajmił Mendoza. „Ale nie będzie sam”. „Nic zbyt widocznego” – wtrąciła Patricia. „Ma oczy wszędzie. Potrzebujemy czegoś bardziej dyskretnego”.

Wieczorem restauracja El Dorado tętniła życiem. Patricia, ubrana w pożyczony uniform kelnerki – czasami pomagała w kawiarni ciotki – przemykała się między stolikami. O 20:00 dr Acosta usadowił się w kącie. Kilka minut później wszedł Montiel. Patricia podeszła, żeby przyjąć zamówienie, z telefonem w kieszeni fartucha. Mendoza i jego zespół czekali za rogiem, śledząc ukryty mikrofon. „Danielu, młody człowieku” – powiedział Montiel protekcjonalnie. „Zapuszczasz się w sprawy, które cię nie dotyczą. Czy warto ryzykować wszystko? Karierę, rodzinę…” Ta zawoalowana groźba niemal sprawiła, że ​​taca Patricii zadrżała. Podeszła bliżej, żeby lepiej słyszeć. „Zabawne, że wspominasz o mojej rodzinie” – odparł lekarz. „Zwłaszcza po tym, co stało się Benjaminowi”. „Straszny wypadek” – westchnął Montiel. „Takie rzeczy się zdarzają. Dzieci są tak samo bezbronne jak pacjenci, których wysyłasz do kliniki”. Cisza stała się lodowata. Patricia, wycierając pobliski stół, wstrzymała oddech.

„Uważaj, Danielu” – głos Montiela stwardniał. „Nie rzucaj oskarżeń, których nie możesz udowodnić”. „Ale mogę” – odparł lekarz, wyciągając kopertę. „Teresa zostawiła prezent”. Maska Montiela pękła. Jego ręka powędrowała w stronę kurtki: sygnał. „Teraz!” – krzyknęła Patricia, upuszczając tacę.

Wszystko wydarzyło się tak szybko. Mendoza i jego zespół wpadli do środka. Montiel próbował wyciągnąć coś z jego marynarki; dwóch funkcjonariuszy już go obezwładniło. „Doktorze Carlosie Montiel, jest pan aresztowany za spisek, niedbalstwo i zabójstwo Teresy Morales” – oznajmił Mendoza. Oszołomieni klienci patrzyli na szanowanego dyrektora w kajdankach. Patricia dołączyła do lekarza, który wyglądał, jakby postarzał się o dziesięć lat. „To koniec” – wyszeptała do niego. Gdy wychodzili, Montiel zatrzymał się i odwrócił do nich twarzą. „Jesteś taki sam jak twój ojciec, Danielu” – warknął. „On też wierzył, że może coś zmienić. Pamiętasz, co mu się stało?” Lekarz zbladł. Patricia nie miała czasu na pytania: Elena wpadła do restauracji.

„Danielu, Benjamin ma atak! Lekarze nie rozumieją, co się dzieje”. Uśmiech Montiela, gdy go wyprowadzali, zmroził Patricię do szpiku kości. To jeszcze nie był koniec.

W szpitalu panował gorączkowy ruch. Doktor Acosta pobiegł na izbę przyjęć, gdzie zespół otoczył drgające ciało. „Jego funkcje życiowe spadają!” krzyknęła pielęgniarka. „Pełny raport toksykologiczny, natychmiast” – nakazał lekarz, zakładając rękawiczki. Patricia, stojąca w drzwiach, patrzyła z bijącym sercem. Elena kurczowo trzymała się framugi drzwi. „To nie jest normalne” – mruknął lekarz, badając oczy Benjamina. Uderzyła go straszna myśl. „W dniu, w którym zmarł mój ojciec… te same objawy”. „Twój ojciec?” – wyszeptała Elena. „Też był lekarzem. Badał skutki uboczne leków eksperymentalnych. Tej nocy, kiedy zmarł, było tak samo”. Patricia poczuła dreszcz, przypominając sobie słowa Montiela. „Powiedzieli, że to zawał serca” – przerwał lekarz. „Potrzebuję dzisiejszej karty odwiedzin. Kto tu był?” Pielęgniarka wróciła z kartą: wizyta konserwacyjna, przegląd klimatyzacji. „Konserwacja?” – Elena zmarszczyła brwi. „Nikt nie prosił o badanie kontrolne”. „Mundur” – wyszeptała

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.

Reklama
Reklama