Marina uśmiechnęła się i szybko odpisała: „Wychodzę za godzinę. Kupię jabłka po drodze. Kocham was.”
Spojrzała na zdjęcie na biurku — na swoją prawdziwą rodzinę, na swoje prawdziwe życie. Tamta Marina, zmęczona i dusząca się, którą była pięć lat temu, wydawała się teraz kimś innym. Ale Marina pamiętała ją. Pamiętała jej rozpacz i jej odwagę. I była jej wdzięczna.
Bo to właśnie tamta Marina, w najciemniejszym momencie swojego życia, znalazła w sobie siłę, by powiedzieć: „Nie mogę już tak żyć”. I zrobiła pierwszy krok ku światłu.
Za oknem wiosenne słońce zalewało miasto złotym blaskiem, obiecując ciepło, rozwój i nowe życie. Marina zebrała dokumenty, wyłączyła komputer i ruszyła w stronę wyjścia.
W domu ktoś na nią czekał. Jej prawdziwy dom — miejsce, w którym mogła być sobą.