Reklama

Jak mogliście wyjechać i nic nie

Reklama
Reklama

— Jak mogliście wyjechać i nic nie powiedzieć?! — głos Josephine rozdarł ciszę ośrodka wypoczynkowego niczym syrena alarmowa.

Elina zamarła.

Dzieci wychyliły się z okna domku — Lili mocno ściskała pluszowego misia, a Gabriel mimowolnie zaciskał pięści.

Oscar zrobił krok do przodu, bledszy niż zwykle.

A Josephine już szła w ich stronę — w beżowym płaszczu, otoczona całą delegacją krewnych.

— Staliśmy pod waszymi drzwiami! — krzyczała dalej, wbijając wzrok w Elinę. — Telefony wyłączone! Nikt niczego nie zgłosił! Postanowiliście ukrywać się przed rodziną?!

— Po prostu wyjechaliśmy odpocząć — powiedziała spokojnie Elina, choć drżały jej palce. — Tylko na kilka dni.

— Ukradłaś mi syna! — wrzasnęła teściowa. — I wywiozłaś wnuki nie wiadomo gdzie! Bez zgody rodziny!

— Zgody? — Elina uniosła brwi. — Jesteśmy dorosłymi ludźmi.

— W mojej rodzinie nie! — wybuchła Josephine. — U nas wszystko ustala się wspólnie! A ty, — wskazała palcem Elinę, — zawsze działasz za naszymi plecami! Manipulujesz! Nastawiasz Oscara przeciwko nam!

Oscar zacisnął usta.

— Mamo, wystarczy…

— Nie! — warknęła Josephine, robiąc krok bliżej, niemal stykając się twarzą z Eliną. — Powiedziałam, wystar…

I właśnie w tym momencie drzwi domku otworzyły się, a na progu pojawiły się dzieci.

Lili wyszeptała ze strachem:

— Tato… babcia krzyczy…

Josephine gwałtownie odwróciła się do dziewczynki — z wyrazem, który sprawił, że Elina poczuła zimno na plecach.

— Dzieci powinny słuchać starszych! — wrzasnęła. — A wasza matka…

Podniosła rękę — jakby zamierzała chwycić Lili za ramię.

Elina rzuciła się do przodu, zasłaniając dzieci własnym ciałem

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.

Reklama
Reklama