Reklama

Mąż poradzi sobie z urodzinami

Reklama
Reklama

Wiktoria powoli podniosła wzrok znad kolorowych pudełek z prezentami, które starannie układała na stole. W progu stała Ewelina Markowna — jej teściowa, odziana w drogi kostium w kolorze burgundowego wina.

— Słucham, CO proszę? — Wiktoria odłożyła atłasową wstążkę, którą miała zamiar przewiązać główny prezent dla Awdieja.

— Głucha jesteś? Moja Milana przylatuje dziś wieczorem z Dubaju. Trzeba ją odebrać na Domodiedowie, zawieźć do domu, pomóc rozpakować rzeczy. Awdiej świetnie sobie poradzi bez twoich głupich niespodzianek.

Wiktoria powoli się wyprostowała. Przez cztery lata małżeństwa przyzwyczaiła się do wybryków Eweliny Markowny, ale czegoś takiego jeszcze nie było.

— Ewelino Markowno, jutro Awdiej kończy trzydzieści pięć lat. Przez pół roku przygotowywałam tę uroczystość. Zarezerwowałam stolik w jego ulubionej restauracji, zaprosiłam przyjaciół, których nie widział od lat…

— ODWOŁASZ — machnęła ręką, na której błyszczały masywne złote pierścienie. — Milana jest ważniejsza od twoich głupot. Nie było jej w domu trzy miesiące, stęskniła się.

— Ale ja nie jestem ani szoferem, ani służącą! Milana ma własnego męża, niech to Rostisław ją odbierze!

Ewelina Markowna zmrużyła oczy, a jej usta, pomalowane bordową szminką, wykrzywiły się w pogardliwym uśmiechu.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.

Reklama
Reklama