Richard Kane był człowiekiem, o którym czyta się tylko w kolorowych magazynach. Milioner, który dorobił się majątku własnymi siłami, zanim skończył 40 lat, był szeptany w salach konferencyjnych i pojawiał się na pierwszych stronach gazet. Dla świata był symbolem zrealizowanych ambicji: człowiekiem, który wyrósł z niczego, zaryzykował wszystko, podejmując śmiałe decyzje i przekształcił te ryzyka w imperia.
Ale za nienagannymi garniturami i zimnymi, niebieskimi oczami kryło się coś, co Richard cenił bardziej niż pieniądze: jego rodzina.
A przynajmniej tak sobie zawsze powtarzał. Każda nieprzespana noc, każdy niekończący się lot, każde negocjacje, które go wyczerpały, były, według niego, usprawiedliwionymi poświęceniami. Robił to dla swojej żony Laury. Robił to dla swojej córeczki Emily.
Nieoczekiwany powrót
Ten wtorek zaczął się jak każdy inny: spotkania piętrzyły się jak kostki domina, niekończące się telekonferencje, kontrakty wymagające jego podpisu. Ale los miał inne plany. Transakcja o wysokiej stawce upadła w ostatniej chwili, dając mu nieoczekiwaną szansę. Jego prywatny odrzutowiec wylądował przed planowanym terminem i po raz pierwszy od miesięcy Richard nie był zobowiązany do udziału w kolacji z inwestorami ani do nocnej sesji strategicznej.
Nagle podjął impulsywną decyzję: wrócić wcześniej do domu .
Nie ostrzegł ich. Nie napisał wiadomości. Chciał im zrobić niespodziankę. Może nawet wynagrodzić im urodziny i rocznice, które pominął.
Może to dręczyło go poczucie winy: wspomnienie ostatnich urodzin Emily, na które wysłał Laurze diamentową bransoletkę i designerską lalkę dla córki… ale się nie pojawił. A może to głos Laury stał się w ostatnich tygodniach obojętny: uprzejmy, owszem, ale zimny, jakby zapomniała, jak się z nim śmiać.
Tym razem będzie inaczej, powiedział sobie. Wejdzie, przytuli Emily i pocałuje Laurę jak mąż, którym kiedyś był.
To był ich plan.
Dom, który przestał przypominać dom.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.