prowadzący do jego rezydencji, ogarnęło go złe przeczucie.
Światła były zgaszone, mimo że słońce ledwo chowało się za horyzontem. I było coś jeszcze bardziej niepokojącego: dziwny samochód zaparkowany w pobliżu garażu. Nie należał do Laury. Nie należał do żadnego z jej bliskich przyjaciół.
Zgasił silnik i cicho wysiadł. Poluzował krawat, jakby szykował się do relaksu. Ale instynkt podpowiadał mu co innego.
Otworzył drzwi wejściowe i powitał go znajomy zapach jaśminowych świec Laury. Wszystko było schludne, aż za schludne, jakby dom został przygotowany na niespodziewanego gościa. Nie było ani śladu kreskówkowego śmiechu. Ani śladu małych kroków biegnących w jego stronę.
Wtedy to usłyszał.
Śmiech na górze
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.