Siła, duma i cierpliwość dziecka
Pewnego wieczoru próbowałem ponownie porozmawiać z panem Streeterem.
„Ciemno” – powiedział, machając ręką. „Nic nie widziałem”.
„Wciąż jeździsz po naszym trawniku” – odpowiedziałem.
Uśmiechnął się szeroko. „Naprawdę zamierzasz robić tyle zamieszania z powodu bałwana?”
Nie zszokował mnie jego ton. Zszokowała mnie łatwość, z jaką okazywał nieuprzejmość. Łatwość, z jaką ignorował uczucia dziecka.
Tego wieczoru zwierzyłam się mężowi.
„On robi to celowo” – powiedziałem.
„Dostanie to, na co zasługuje” – odpowiedział mój mąż, próbując mnie uspokoić.
Nie spodziewałem się, że ten dzień nadejdzie tak szybko.
Plan, którego się nie spodziewałem
Kilka dni później Nick przyszedł po szkole.
„Stało się znowu” – powiedział.
Westchnęłam. „Który tym razem?”
„Winston” – odpowiedział. Ale jego głos brzmiał inaczej. Spokojnie. Skupiony.
Potem nachylił się bliżej. „Nie musisz już z nim rozmawiać”.
„Co masz na myśli?” zapytałem.
„Mam plan.”
Te słowa powinny zaniepokoić każdego rodzica. Natychmiast ustaliłem jasne zasady.
„Nikomu nic się nie stanie” – powiedziałem. „I nie łam niczego celowo”.
Szybko skinął głową. „Wiem. Chcę tylko, żeby przestał”.
Nie chciał podać dalszych szczegółów.
Następnego popołudnia Nick ubrał się ciepło i wyszedł na zewnątrz. Ale zamiast w swoje zwykłe miejsce, ulepił bałwana na skraju posesji, przy hydrancie. Był większy niż zwykle. Solidny. Starannie zapakowany.
Kiedy o to zapytałem, radośnie wykrzyknął: „To coś wyjątkowego!”
Widziałem czerwone błyski tu i ówdzie w pobliżu podstawy, ale nie przywiązywałem do tego większej wagi. Śnieg nigdy nie osiada równomiernie. Dzieci robią dziwne rzeczy.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.