Dave oparł się na łokciu. „Jesteś pewien? To duża presja”.
„Piekę od dziesiątego roku życia!” – przypomniałam mu. „Pamiętasz te ciasteczka, które sprzedawałam na studiach? Ludzie je uwielbiali”.
Uśmiechnął się, wodząc palcem po moim policzku. „Tak, uwielbiali. I kocham cię za to, że w ogóle o tym pomyślałaś”.
„Więc ustalone” – powiedziałam, czując dreszcz podniecenia. „Upieczę nasz tort weselny”.
W następną niedzielę jedliśmy kolację w ogromnym domu rodziców Dave'a. Wszystko w ich domu wręcz krzyczało pieniędzmi – od marmurowych blatów po oryginalne dzieła sztuki na ścianach. Ojciec Dave'a, Jim, był dość czuły, ale zdystansowany, zagubiony w swoim biznesowym imperium.
Jednak Christine nie dało się zignorować.
„Sfinalizowaliśmy menu z cateringiem” – wspomniałem przy deserze, próbując włączyć ich w planowanie. „I postanowiłem sam upiec tort weselny”.
Widelec Christine zagrzechotał o talerz. „Przepraszam, co właśnie powiedziałeś?”
„Upieczę nasz tort” – powtórzyłem, nagle czując się, jakbym znów miał 16 lat i bronił złej oceny.
Zaśmiała się. „Kochanie! Nie mówisz serio”.
„Mówię serio” – powiedziałam, prostując ramiona. „Testuję przepisy od tygodni”.
Christine wymieniła spojrzenia z Jimem. „Robisz własny tort weselny? Co to jest, piknik?”
Dłoń Dave'a trafiła moje kolano pod stołem. „Mamo, Alice jest niesamowitą piekarką”.
„Cóż” – powiedziała Christine, ocierając usta serwetką – „przypuszczam, że kiedy dorastasz… mniej szczęśliwa, trudno pozbyć się tego nastawienia”.
Policzki mnie paliły, a ja ugryzłam się w język tak mocno, że smakował miedzią. 
Kobieta ze złamanym sercem | Źródło: Pexels
„Zrobimy to po swojemu” – powiedział stanowczo Dave. „Nie wpadaj w długi”.
Christine westchnęła dramatycznie. „Pozwól mi chociaż zadzwonić do Jacques'a. On organizuje wszystkie wesela towarzyskie w mieście. Potraktuj to jako mój dar”.
„Nie bierzemy od ciebie pieniędzy, mamo. Ani za tort… ani za nic.”
Droga do domu była cicha. Kiedy dotarliśmy do apartamentowca, Dave odwrócił się do mnie.
„Upieczesz najpiękniejsze ciasto, jakie ktokolwiek kiedykolwiek widział, Alice. I będzie smakowało lepiej niż cokolwiek, co stworzyłby Jacques”.
Pochyliłam się i pocałowałam go, delektując się obietnicą naszej wspólnej przyszłości.
Tygodnie poprzedzające ślub przerodziły się w wir pracy nad kremem maślanym i warstwami tortu. Ćwiczyłam techniki pieczenia, aż drętwiały mi ręce. Piekłam torty testowe i poddawałam naszych znajomych testom smakowym. Obejrzałam niezliczone tutoriale na temat konstrukcji tortów wielopoziomowych.
Wieczorem przed ślubem złożyłam tort w kuchni lokalu. Trzy idealne piętra: z laską wanilii wypełnioną malinami, pokryty kremem maślanym na bazie bezy szwajcarskiej i kaskadowymi kwiatami z jednej strony.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.