Reklama

„Od kiedy to twoja matka decyduje, kto może mieszkać w naszym domu,

Reklama
Reklama

— „Werka, mam wieści! Fantastyczne wieści!” Anton wpadł do kuchni, promieniejąc, jakby właśnie wygrał na loterii.

Jakby był gospodarzem, podniósł pokrywkę i zajrzał do garnka, w którym delikatnie bulgotał przyszły gulasz, po czym głośno wciągnął zapach.

„Łał, pachnie niesamowicie! Słuchaj, nie uwierzysz, czego się dowiedziałem!”

Wiera, nie przerywając krojenia, tylko lekko odwróciła głowę.

Była przyzwyczajona do tych nagłych wybuchów entuzjazmu u męża, które zwykle oznaczały albo zakup nowej gry, albo spontaniczną decyzję spędzenia weekendu u jego matki.

„Stało się coś?” zapytała spokojnie, zmiatając kolejną porcję marchewki ze stolnicy do miski.

„O tak, i to wielkiego kalibru! Pamiętasz, jak nasza Swieta składała papiery na uniwersytet? Przyjęli ją!

Na miejsce bezpłatne, wyobrażasz sobie?! I to tutaj, w naszym mieście!” Uśmiechnął się szeroko, oczekując, że żona podzieli jego radość.

„Dobrze dla Swiety, cieszę się za nią” — powiedziała szczerze Wiera.

Zawsze miała neutralny stosunek do młodszej siostry męża, cichej, skromnej dziewczyny. „Dostanie miejsce w akademiku?”

Anton machnął ręką, jakby odpędzał coś absurdalnego.

„Po co jej akademik, no weź. Nigdy nie wiadomo, kto tam mieszka, a warunki są straszne.

Nie, już postanowione. Zamieszka u nas! Całe pięć lat, dopóki będzie studiować.

Mama powiedziała, że to najrozsądniejsze i najbezpieczniejsze dla wszystkich rozwiązanie.

Już się pakuje i przywiezie ją w przyszłym tygodniu. Super, prawda?”

Nóż w ręku Wiery zawisł nad do połowy przekrojoną cebulą.

Przez kilka sekund jedynym dźwiękiem w kuchni był spokojny skwierk oleju na patelni.

Powoli odłożyła nóż na deskę, starła ręce w ręcznik i odwróciła się do męża.

Jej twarz była nieruchoma, ale spojrzenie zrobiło się twarde i ostre.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.

Reklama
Reklama