Reklama

Poślubiłam swoją szkolną miłość po jego kontuzji, mimo sprzeciwu rodziców. Piętnaście lat później prawda zakończyła nasze małżeństwo.

Reklama
Reklama

Poznałam mężczyznę, który miał zostać moim mężem, gdy byliśmy jeszcze nastolatkami, gdy przyszłość wydawała się otwarta i nieskomplikowana. Byliśmy w ostatniej klasie liceum, wystarczająco dorośli, by wierzyć, że nasze uczucia są poważne, i wystarczająco młodzi, by wierzyć, że sama miłość zaprowadzi nas wszędzie. Rozmawialiśmy o kampusach uniwersyteckich, których nigdy nie widzieliśmy, o maleńkich mieszkaniach z zawodną instalacją wodno-kanalizacyjną i karierach, których ledwo rozumieliśmy. Wszystko wydawało się możliwe.

Ezoik

Był moją pierwszą miłością. Ja byłam jego. Kiedy uśmiechał się do mnie przez stołówkę, świat wydawał się stabilny i bezpieczny, jakby nic złego nie mogło się stać, dopóki byliśmy razem.

Ezoik

Potem, na kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia, wszystko się zmieniło.

Jechał do dziadków w śnieżny wieczór. Na drodze był gołoledź, ciężarówka nie mogła wyhamować i wydarzyła się chwila, która odmieniła resztę naszego życia. Szczegóły były niejasne, ale finał taki nie był.