
Podczas gdy inne dzieci opowiadały o swoich rodzicach, ja opowiadałam o babci, która pracowała niestrudzenie. Wracając do domu późno, pachnąc cytryną i mydłem, ale zawsze działała, aby odwiedzić mi bajkę. W sobotnie poranki piekła naleśniki w kształcie dinozaurów, śmiała się, gdy nie wychodzi, i jest dla mnie, że perfekcja nie jest celem.
Aby móc pracować, podjąć pracę… w moim liceum. Tam zacząłem się szepty.
Na początku było subtelnie. Potem kpina wyprowadza się coraz śmielsza. Niektórzy śmiali się, pchając wózek, inni rzucali raniące uwagi, nawet nie szepcząc. Nauczanie się i to z uwagi na to, że nie ma znaczenia. Nigdy nie powiedziałem jej ani słowa: nie sprzeciwem, wstydła się pracy, która nasłała.